150 mln zł – rekompensat od rządu w takiej wysokości domagają się właściciele łodzi turystycznych, którzy zabierali wędkarzy na Bałtyk. Wprowadzony od stycznia 2020 r. zakaz połowu dorsza oznacza dla nich koniec działalności. Armatorzy liczą, że do końca marca zakończą się ich negocjacje z rządem. Postulaty przedsiębiorców chcą poprzeć Radni Województwa Zachodniopomorskiego. Szykowany jest specjalny apel, który wskazuje, że wprowadzony zakaz przynosi negatywne konsekwencje dla całej branży turystycznej. Brak turystów – wędkarzy, to cios.

Łodzie zabierające turystów – wędkarzy na Bałtyk na stałe wpisały się w nadmorski krajobraz. Od stycznia stoją jednak na sznurkach. Większość najprawdopodobniej zniknie, zostaną zezłomowane. Jak przekonują armatorzy, nie ma innej możliwości. To konsekwencje wprowadzonego na Bałtyku zakazu połowu stada wschodniego dorsza, który ma odnowić populację ryb. Decyzję ogłoszono we wrześniu ubiegłego roku. Dla armatorów komercyjnych – rybaków, rząd zaplanował odszkodowania. Armatorom turystycznym składano wyłącznie obietnice, których do tej pory nie spełniono. Ruszyły protesty i wstępne blokady portów. Strony dały sobie czas do końca marca na wypracowanie porozumienia. Chęć wsparcia postulatów właścicieli łodzi turystycznych wyrazili radni województwa.

– 26 lutego spotkaliśmy się ze sztabem politycznym Premiera Morawieckiego. Nie ukrywali zdziwienia naszą sytuacją, brakiem pracy i nie załatwieniem tej sprawy. W ciągu dwóch tygodni ma być rozwiązany problem środków. Do 31 marca nie złamiemy porozumienia, czekamy. Zawiesiliśmy akcję protestacyjną, ale nie zrezygnowaliśmy. Coraz ciężej nam utrzymać armatorów w ryzach. Wisimy w próżni, nie wiemy jakie będą decyzje końcowe i ostateczna kwota pomocy. Pan minister powiedział, że w grę wchodzi jednorazowe odszkodowanie – wyjaśniał Waldemar Giżanowski – prezes Stowarzyszenia Armatorów Jachtów Komercyjno–Sportowych i przewodniczący Sztabu kryzysowego armatorów, na posiedzeniu łączonej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Obszarów Wiejskich oraz Komisji Doraźnej ds. Gospodarki Morskiej Sejmiku Województwa Zachodniopomorskiego

Problem dotyczy ponad setki armatorów, którzy wyliczają, że jedna łódź daje zatrudnienie aż czterem rodzinom. Wprowadzony przez Unię Europejską zakaz połowu dorsza obowiązuje do 2024 r, ale nie ma gwarancji, że nie zostanie wydłużony. Właśnie dlatego właściciele łodzi są zdecydowani na złomowanie swoich jednostek. 

– To już nasze kolejne spotkanie. Od 10 lat nie było porządnego wlewu wody do Bałtyku. Natura nie zadziałała, by odbudować populację dorsza, tak więc trzeba zrobić to co się dzieje. Po pierwsze powinniśmy nie szkodzić. Trwa dialog i państwo w niego wierzycie. Trzymam kciuki. Chcemy zabrać głos w sposób merytoryczny, wzmacniający wasze racje i argumenty. Jeżeli tak się nie stanie, to wtedy będziemy myśleli jak wam pomagać w sytuacji zaostrzającego się konfliktu – podkreślał marszałek województwa zachodniopomorskiego Olgierd Geblewicz.

Podczas prac komisji Radni Województwa zdecydowali, że na najbliższej sesji Sejmiku Województwa Zachodniopomorskiego zaplanowanej na 12 marca 2020 r. zostanie przyjęte stanowisko do Premiera Rządu RP. Obok potrzeb armatorów zostaną także wskazane problemy całej branży turystycznej. Zakaz połowu dorsza uderza bowiem w koniunkturę w małych portach Pomorza Zachodniego, a brak turystów – wędkarzy odczuwają hotele, sklepy, restauracje czy producenci sprzętu wędkarskiego.