Lepszej inauguracji rozgrywek Klasy Okręgowej (grupa 1) dziwnowscy sympatycy piłki nożnej nie mogli sobie chyba wyobrazić. Jantar Dziwnów – beniaminek w popularnej „okręgówce” – w niezłym stylu pokonał Wicher Brojce, strzelając gościom z powiatu gryfickiego aż pięć bramek. Takiego wyniku nikt się nie spodziewał i choć Jantar był stawiany w roli faworyta tego spotkania, to liczono na wyrównany i zacięty mecz, gdzie końcowy rezultat mógł się zmienić w ostatniej chwili. Tymczasem od samego początku ton grze nadawał Jantar, dyktując tempo i spychając gości do głębokiej defensywy.

Nim jednak zabrzmiał pierwszy gwizdek, delegat OZPN wręczył drużynie z Dziwnowa okolicznościowy puchar, który symbolizuje awans do wyższej klasy rozgrywek. Przypomnijmy – Jantar w klasie okręgowej gra trzeci raz w swojej historii i jak mówił przed początkiem spotkania kierownik drużyny (Marek Bańkowski), nikogo z kadry nie trzeba było specjalnie mobilizować. Zawodnicy wyszli na mecz skupieni, z planem, który zaczęli realizować już od pierwszych minut. Efekty przyszły bardzo szybko. Po niespełna 7 minutach Jantar prowadził 2:0. Najpierw z rzutu karnego bramkę zdobył Kamil Kacperek, a niedługo potem, gola samobójczego głową strzelił Grzegorz Jarmuszewicz.

- jantarwicher2020_4.jpg

Od samego początku Jantar kontrolował grę, opanowując środek pola, a przez to wizyty gości w pobliżu dziwnowskiego pola karnego, były bardzo rzadkie. Zawodnicy z Dziwnowa byli szybsi, dokładniejsi w podaniach, a do tego lepiej prezentowali się pod względem technicznym, umiejętnie rozgrywając piłkę na skrzydłach. Goście, choć grający ambitnie, nie zawsze mogli sobie poradzić z rajdami bocznych obrońców i pomocników. Efektem tego była czerwona kartka dla zawodnika Wichra i trzecia stracona bramka, którą po bardzo ładnej akcji, strzelił ponownie Kamil Kacperek. Rezultat 3:0 utrzymał się już do przerwy.

- jantarwicher2020_5.jpg

II część meczu zaczęła się od ataków gości, którzy przez pierwsze 15 minut prowadzili bardzo wyrównaną grę, oddając w kierunku dziwnowskiej bramki kilka groźnych strzałów. Po upływie kwadransa, przewagę ponownie zaczął odzyskiwać Jantar, który grając z przewagą jednego zawodnika, zagęścił środek pola, przez co goście tracili wiele piłek. Okres dziwnowskiej przewagi został podkreślony czwartą bramką, którą z rzutu wolnego (po minimalnym rykoszecie) strzelił Adrian Kapczyński. Pomimo wysokiego prowadzenia, Jantar nadal utrzymywał dynamiczne tempo. Zawodnicy gości byli już wyraźnie zmęczeni (od 30 minuty grali w osłabieniu) i nie zawsze mogli nadążyć za skrzydłowymi gospodarzy. I właśnie jedna z takich szybkich  akcji, wprowadzona ze skrzydła z dokładnym podaniem do środka, zakończyła się piątą bramką, którą uzyskał po akcji sam na sam z bramkarzem, Daniel Sutor.

Do końca meczu wynik nie uległ już zmianie i Jantar Dziwnów pokonał Wicher Brojce – 5:0. Jak powiedział po meczu trener drużyny gości, decydujące było pierwsze pół godziny spotkania. Stracone trzy bramki i zawodnik (czerwona kartka) zaważyły o wyniku i jedyne na co można było potem liczyć, to próba zdobycia jednego punktu, ale przy stracie gola numer cztery, było to już nierealne.

- jantarkadra2020_18.jpg

Podsumowując spotkanie, należy pochwalić zawodników z Dziwnowa. Jantar zaprezentował się bardzo dobrze, często grając pressingiem, do tego dokładnie rozgrywając piłkę z umiejętnym przenoszeniem ciężaru gry na skrzydła. Goście grali ambitnie i momentami byli groźni, ale bez wątpienia, w dniu dzisiejszym drużyną dojrzalszą i prezentującą bardziej przemyślany futbol, był Jantar Dziwnów, który wygrał w pełni zasłużenie.

Jantar Dziwnów – Wicher Brojce 5:0 (3:0). Strzelcy bramek: Kamil Kacperek (dwie), Adrian Kapczyński, Daniel Sutor, Grzegorz Jarmuszewicz (samobójcza).

Jantar Dziwnów wystąpił w składzie: Dominik Szydłowski (bramkarz), Hubert Galec, Adrian Kapczyński (kapitan), Filip Lalak, Piotr Przybysz, Krzysztof Wróbel, Kamil Kacperek, Paweł Żabierek, Bartłomiej Wach, Bartłomiej Szczęsny, Patryk Juncewicz, Patryk Kopociński (bramkarz rezerwowy), Gracjan Kubiński, Daniel Sutor, Marek Bańkowski, Seweryn Wójcik.

Krzysztof Zawiliński