W całym kraju ludzie odczują podwyżki opłat za wywóz śmieci. W niektórych gminach wzrost jest o 100 procent, w innych nawet 300. Wprowadzane przez okoliczne samorządy nowe metody naliczania opłat z tytułu odbioru odpadów komunalnych oraz nowe stawki budzą wiele kontrowersji wśród mieszkańców gmin. Postanowiliśmy zebrać podstawowe informacje dotyczące tego, skąd wzięły się nowe stawki oraz sposoby naliczania opłat. 

Skąd wynika potrzeba wprowadzenia nowych opłat? 

Od początku 2020 roku każde miasto w Polsce musi odzyskiwać połowę z masy odpadów komunalnych. To efekt nowelizacji Ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach, którą Sejm RP wprowadził w lipcu 2019 roku. Nowela ustawy została opublikowana w Dzienniku Ustaw 22 sierpnia i dawała samorządom 12 miesięcy na uchwalenie nowych regulaminów dotyczących utrzymania czystości i porządku w gminach.

Zgodnie z unijnymi wytycznymi, w 2020 roku nasz kraj powinien osiągnąć 50-procentowy poziom odpadów podlegających recyklingowi.  Nowe przepisy mają zachęcić do segregowania śmieci przez wprowadzenie sztywnej różnicy w cenie dla tych segregujących i tych, którzy tego nie robią. Zgodnie z uchwaloną ustawą rada gminy może uchwalić stawki opłaty podwyższonej, jeżeli właściciel nieruchomości nie segreguje śmieci. Jej wysokość nie może być niższa niż dwukrotność i wyższa niż czterokrotność stawki za opłaty zbierane selektywnie.

Większość samorządów w Polsce zapowiada podwyżki rzędu 100, a nawet 400 proc.

Wysokość opłat za wywóz śmieci określają uchwały rad gmin sporządzane w oparciu o maksymalne stawki podane w ustawie. Najważniejszą przyczyną podwyżek opłat są coraz wyższe koszty gospodarowania odpadami. Gminy muszą się mierzyć m.in. z podwyższonymi kosztami Regionalnych Instalacji Przetwarzania Odpadów Komunalnych i bardziej kosztownym procesem odbioru śmieci.

W Szczecinie na przykład (w domach wielorodzinnych) cena za wywóz odpadów jest uzależniona od ilości zużytej wody. I tak do lipca 2019 roku za 1 metr sześcienny mieszkańcy płacili 4 zł. Latem nastąpiła jednak podwyżka, a cena za metr wzrosła o złotówkę. Teraz szykuje się kolejny wzrost, w efekcie – za 1 metr sześcienny trzeba będzie zapłacić już 7,5 zł. Szacuje się, że miesięcznie jedna osoba zużywa 3 metry sześcienne wody. Przeliczając zatem powyższe liczby na rachunki, wychodzi na to, że czteroosobowa rodzina do lipca płaciła 48 zł miesięcznie, ale od stycznia będzie płacić już 90 zł miesięcznie. Warto podkreślić, że mówimy o gospodarstwach domowych, które segregują odpadki. W przypadku nieposegregowanych śmieci – podwyżki będą jeszcze wyższe. Czteroosobowa rodzina do lipca płaciła 60 zł miesięcznie, od stycznia zapłaci zaś aż 168 zł.

Z kolei w Warszawie także zmieniono cennik za odbiór śmieci. Średnia opłata na warszawiaka wzrosła z 9,5 zł do 38 zł. Mieszkańcy stolicy są obciążani ryczałtowo. Od marca zapłacą za odbiór śmieci wyższe stawki. Ratusz chce, aby stawki za odpady były naliczane na podstawie zużycia wody.

Dlaczego ceny śmieci rosną?

Wynika m.in. z tego, że musimy dziś segregować je na więcej frakcji niż kiedyś co powoduje dodatkowe koszty. Co do zasady śmieci mamy segregować do pięciu różnych pojemników: niebieskiego (papier), zielonego (szkło), żółtego (metale i tworzywa sztuczne), brązowego (bio) i czarnego (reszta). Popełniane przez mieszkańców przy segregacji oznaczają dla gmin dodatkowe wydatki. W efekcie nawet gminy, które długo opierały się podwyżkom, musiały w końcu ulec. Od stycznia rośnie też opłata za składowanie odpadów, którą pobiera Urząd Marszałkowski.