– Boimy się, że zostaniemy bez elektryczności na wiele tygodni – alarmuje jedna z naszych Czytelniczek, z bloku nr 26a w Wolinie. Jak mówi w rozmowie z naszą redakcją, smród stęchlizny i wydobywającej się pleśni jest nie do zniesienia. Wszystko przez fakt, że jedna z właścicielek mieszkań opiera się przed tym, aby wpuścić do mieszkania hydraulików i naprawić instalację. 

Jak mówi nasza Czytelniczka, mieszkańcy bloku w Wolinie muszą spać przy otwartych oknach. Wszystko przez smród stęchlizny i pleśni wydobywający się ze ścian. – Jedna z mieszkanek dwukrotnie z powodu duszności trafiła do szpitala. Ma astmę, a gnijące ściany powodują nasilenie się choroby. Druga rodzina walczy o zdrowie syna z astmą a gnijące ściany powodują również nawroty choroby – relacjonuje nam mieszkanka.

Sprawa jest zgłaszana od października ub. roku. W ocenie Mieszkańców, brak jest właściwej reakcji służb.

Pomimo pism i próśb wszystko jakoś ruszyło dopiero teraz. Ale właścicielka mieszkania, w którym dochodzi do zalań opiera się, aby wpuścić hydraulików do mieszkania. Nie da się tak naprawić instalację. W naszych ścianach są przewody elektryczne, żyjemy w strachu, że dojdzie do pożaru np. przez ich zawilgocenie. Na załączonych zdjęciach widać już zalane gniazdo elektryczne, po prostu boimy się ze zostaniemy bez elektryczności na wiele tygodni. Blok jest bardzo stary, a z pękniętej ściany wydobywa się ciurkiem woda. Sąsiadka nie reaguje na przychodzących do niej fachowców, nie wpuszcza do mieszkania i nie reaguje na prośby sąsiadów – alarmuje jedna z Czytelniczek.