Bon turystyczny został zapowiedziany przez minister rozwoju, Jadwigę Emilewicz, jako program, który ma na celu pomoc zarówno pracownikom jak i branży turystycznej. Szacuje się, że turystyka jest tym sektorem gospodarki, który będzie najdłużej wracał do stanu sprzed epidemii koronawirusa.

Bon turystyczny, nad którym pracuje rząd, ma mieć wartość 1000 zł. do wykorzystania w ramach turystyki krajowej. Oznacza to, że z bonu skorzystają tylko ci, którzy tegoroczne wakacje spędzą w kraju. Ponadto, 1000 zł bonu będzie przysługiwało tylko zatrudnionym na podstawie umowy o pracę, których pensja jest mniejsza niż średnia krajowa. Zatrudnieni na podstawie umów cywilnoprawnych zostaną wykluczeni z programu wsparcia turystycznego. Szczególne zasady przyznawania oraz wykorzystania bonu określił wiceminister rozwoju, Andrzej Gut – Mostowy. Z jego wypowiedzi wynika, że bon turystyczny będzie wypłacany w postaci karty pre-paid, którą będzie można użyć w celu opłacenia noclegu w obiektach w kraju, opłacenia biletów wstępu do muzeów i innych miejsc turystycznych, pokrycia kosztów wynajęcia lokalnego przewodnicza lub wykupienie krajowej wycieczki.

Minister Emilewicz zdradziła, kto sfinansuje „program 1000 plus” oraz w jakiej wysokości. Według planów ministerstwa rozwoju, finansowanie bonu zostanie rozdzielone między budżet państwa a pracodawców w proporcji 90-10. Oznacza to, że Skarb Państwa sfinansuje 90% kosztów programu, a pozostałe 10% pokryją pracodawcy. Według Jadwigi Emilewicz, podatnicy zapłacą za bony minimum 7 miliardów złotych. Nie wskazano przy tym, czy wsparcie turystyczne jest zaplanowane tylko na najbliższe wakacje, czy będzie programem cyklicznym.

Sceptyczny co do rządowego programu jest Aleksander Łaszek, główny ekonomista Forum Rozwoju Obywatelskiego. Ekspert słusznie stwierdził, że część finansowania przypadającą na Skarb Państwa, ostatecznie i tak zapłacą podatnicy w postaci nowych lub wyższych podatków, a konieczność udziału w programie pracodawców dodatkowo zwiększy ich koszty pracy. Ponadto, program, który jest finansowany z pieniędzy podatników, będzie obarczony restrykcjami, co do tego w jaki sposób mają wydawać pieniądze z ich podatków.