Prezydent Andrzej Duda ledwo co ogłosił, że będzie ubiegał się o reelekcję, a jego kancelaria już zapowiada, że trwają prace nad rewolucyjnym pomysłem emerytalnym. Wcześniejsze emerytury dla wszystkich Polaków – to ma być główna obietnica prezydenta Andrzeja Dudy w kampanii prezydenckiej. Wyliczenia na zlecenia prezydenta przygotował ZUS. Pomysł ma kosztować budżet 12 mld złotych.

Chodzi o wprowadzenie emerytur stażowych dla każdego po 35 (kobiety) lub 40 (mężczyźni) latach pracy. W pierwszym roku mogłoby z nich skorzystać ok. 400 tys. osób. Prezydent lakonicznie wspomniał, że emerytura stażowa jest znacznie trudniejszym wyzwaniem niż obniżenie minimalnego wieku emerytalnego (z 67 lat dla obu płci do 65 dla mężczyzn i 60 dla kobiet). Nowe „minima” obowiązują od 2017 roku.

Pomysł prezydenta, jeśli doczekałby się realizacji, oznaczałby istną rewolucję w systemie emerytalnym. Skorzystaliby na nim Polacy, którzy wcześnie zaczęli pracę. Przyjmując, że chodzi o kobietę zatrudnioną od 20 roku życia – mogłaby przejść na emeryturę już w wieku 55 lat. W przypadku jej rówieśnika – wymagany staż miałby już w wieku 60 lat, o pięć lat szybciej niż według obecnych przepisów. Przy tym założeniu – każda Polka po przepracowaniu 35 lat i Polak po 40 latach pracy odchodzą na emeryturę – co rok budżet miałby dodatkowe obciążenie w kwocie co najmniej 9 miliardów złotych. Z tytułu utraconych składek do FUS byłoby to łącznie ok. 12 mld zł.