Już w kwietniu z ZUS-u popłyną tzw. trzynastki, czyli dodatek do emerytury i renty w kwocie 981 zł na rękę. Jednak przepisy kryją pewne haczyki, przez które nawet setki tysięcy osób mogą świadczenia nie dostać.

O haczykach w ustawie, na mocy której przyznawane są trzynastki pisze dziennik „Fakt”. Przede wszystkim mowa o osobach, które na emeryturę przejdą później niż na koniec marca, ci 13. emerytury w tym roku nie otrzymają. By dostać trzynastkę trzeba mieć prawo do wypłaty jednego ze świadczeń, np. emerytury na dzień 31 marca 2020 r. Czyli do tego dnia trzeba mieć ukończony wiek emerytalny i wystąpić do ZUS o emeryturę. Rocznie ok. 250 tys. osób osiąga wiek emerytalny, jednak ok. 200 tys. osiągnie go już po 31 marca, więc te osoby w tym roku obejdą się smakiem – trzynastek nie otrzymają.

Do tego osoby, które są na „podwójnej” emeryturze, tj. osoby pobierające świadczenie z ZUS i KRUS, mimo że mają dwa świadczenia, trzynastkę dostaną tylko jedną. Kolejny haczyk dotyczy osób na wcześniejszych emeryturach i rentach, które dorabiają do świadczeń. Ci muszą pilnować limitów.

Osoby, które mają przyznaną rentę, ale na czas nie dłuższy niż do 31 marca 2020 r., w kwietniu renty już nie dostaną, więc i trzynastka przejdzie im koło nosa. Z 13. emerytury są też wykluczone osoby, które pobierają 500+ dla osób niesamodzielnych, ale nie mają prawa do emerytury, renty z tytułu niezdolności do pracy czy renty socjalnej. Samo świadczenie 500+ dla niesamodzielnych nie uprawnia do wypłaty trzynastki.